wtorek, 28 lipca 2015

Rozdział ósmy { 8 }

*** przeczytaj pod rozdziałem *** 
Na drugi dzień obudziłam się w szpitalu. Obok nikogo nie było. Byłam tylko ja i moje łóżko, mała szafka. Na całe szczęscie Luella przyniosła mi moje dokumenty i najpotrzebniejsze rzeczy. W tej ciszy próbowałam zapomnieć o wszystkim, ale niestety to nie jest takie proste jak się wydaje. Wszystko mi o tym przypominało.. Zegarek - prezent od niego, telefon - setki SMS- ów , zdjęć, nagrań. Jednak najgorsze były wspomnienia. Ich nie da się wyrzucić, usunąć, czy zapomnieć... W ten sposób mijały mi sekundy, minuty godziny. Dopiero po godz. 11 mój telefon się odezwał. Nie miałam siły go nawet podnieść. Ale w końcu zebrałam resztki sił i go wziełam. Był to SMS od kogoś. Nie miałam pojęcia od kogo on jest, bo najzwyczajniej w świecie nie miałam tego numeru. Treść SMS przyprawiła mnie o wiele myśli. Jego treść brzmiała : ,, Jestem na końcu sali, mogłabyś wyjść ? '' Bałam się, bo nie wiedziałam kto był autorem tej wiadomości.. Ale w sumie.. Nie miałam nic do stracenia. Na niczym mi już nie zależało... . Ubrałam swoje kapcie i wyszłam. W drodze znowu były myśli, czy to ten o kim myślę - ten przez którego tu jestem. Na szczęście się myliłam. Z drugiej strony nie chciałam go widzieć. Ale jak już tam byłam to podeszłam do niego. 

- Możemy pogadać? - zapytał 
- Tak, ale może najpierw się poznajmy. Jestem Isabella Winiarska. Niedługo moje imię zostanie przemionione na ,, polską wersję '' , jeśli można to tak nazwać, więc jestem Izabela Winiarska. 
- Andrzej Wrona, miło mi. Pewnie się zastanawiasz skąd mam twój numer. Dała mi go twoja przyjaciółka Luella. - po tym się uśmiechnęłam i zadałam kolejne pytanie: 
- Dlaczego jesteś w Norwegii? To jakiś dziwny zbieg okoliczności, że dwóch , niedługo już , Polaków się spotkało. '
- Wyjechałem na wakacje. A ty jak się tu znalazłaś ? 
- Jestem wielką fanką skoków, a poza tym studiuję tu. 
- A mogę zapytać jak było z tym, jak mu tam .... 
- Wellingerem? Nie chcę o tym rozmawiać. Mężczyźni to u mnie skończony rozdział. Nie istnieją dla mnie. Oni wszyscy za bardzo łamią serca. 

     Wtedy zobaczyłam, że mina Andrzeja posmutniała.. Dałam mu tym jasno do zrozumeinia, że nic z tego nie będzie. Ale nie ukrywam, że miło się z nim rozmawiało. Rozmaiałam z nim jeszcze długą chwilę. Opowiedziałam o tacie, mamie, siostrze, a także o tym, że od najmłodszych lat czuję się Polką, że moje serce zawsze było jej oddane. Naszą rozmowę przerwał dopiero lekarz. 

- Czy mogę powiedzieć o pani obrażeniach przy tym panu ? - zapytał lekarz wskazjuąc na Andrzeja.
- Tak, w sumie i tak mi to obojętne. 
- Jakiś poważnych obrażeń pani ni doznała poza tym, że musieliśmy pani zszyć ranę na czole. 
- Dobrze, dziękuję bardzo. A kiedy będę mogła wyjść ? 
- Jutro wieczorem. 
- Dziękuję. 
 *** Następnego dnia ***

     Nareszcie wychodzę ze szpitala. Miałam już tego dosyć. Wczoraj poza Andrzejem nikt mnie już nie odwiedził, dziś zresztą też nie. Spakowałam wszystkie swoje rzeczyi wróciłam pieszo do domu. Nie miałam daleko, więc taki spacer mi się przydał. Około godz. 19 byłam już w domu. Myślałam już nad przeprowadzką do Polski, bo to już za niecały miesiąc. Tata tam mi wykupił mieszkanie. Nawet nie wie jak bardzo mi na tym zależało. Za dwa tygodnie miałam mieć obronę pracy. Nie uczyłam się zbytnio, bo i tak wszystko już umiałam... 

*** Dwa tygodnie później ***

Udało się ! Zdałam ! Mam wymarzony dyplom ! Zaraz po tym napisałam o tym Luelli. Zaprosiłam ją do mnie, aby jej dokładnie o wszystkim opowiedzieć, bo nie była u mnie od tego wypadku.. A co jest najgorsze Luella za kilka tygodni wraca już na stałe do Francji i nasz kontakt się urwie... Polska leży za deleko od Francji, by móc się spotykać. Dlatego zamierzałyśmy ten czas spędzić jak najdłużej ze sobą. 

** Dwa tygodnie poźniej, przed dzień wyjazdu do Polski ♥ **

Rano dostałam SMS-a od Andrzeja. Zapytał się o spotkanie. Zgodziłam się, bo wiedziałam, że on potrafi poprawić mi humor jak nikt inny ☻. Odpisałam mu : ,, Jasne :) Przyjdź do mojego mieszkania. Mieszkam na tej samej ul. co  szptal, tylko pod numerem 176, mieszkanie na 2 piętrze. '' Na odpowiedź nie musiałam długo czekać. Napisał ,, Będę za 30 minut '' . Nie odpisywałam mu już nic, bo musiałam pochować wszystkie walizki na jutrzejszy lot do Polski. 
     Po 30 minutach Andrzej był już u mnie. W ręce trzymał małego tulipana. Wręczył mi go jakby nigdy nic. Podziękowałam mu. 

- Wejdź do środka - powiedziałam. 
- Mam sprawę. 
- Jaką? 
- Bo już jutro wyjeżdzam do Polski i ... - nie dałam mu dokończyć. 
- Jak się to dziwnie składa. Ja też jutro wyjeżdzam do Polski. - uśmiechnęłam się
- O której godzinie masz samolot ? 
- o 12 
- Jak się to dziwnie składa :DD Ja też ☺ 
- Przypadek? Nie sądzę ☺☺ - odpowiedziałam. - A właśnie co chciałeś powiedzieć? 
- A już nic. Chciałem się tylko pożegnać z tobą. 
- Miło że pamiętałeś o mnie 
- Dziwnie było by zapomnieć - wtedy się na mnie zapatrzył i przysunął do mnie. Dał mi całusa w policzek, ale ja się szybko odsunęłam i popatrzyłam na niego. Powiedział tylko ,, PRZEPRASZAM '' i wyszedł. 

- Andrzej! Zaczekaj ! - zawołałam, ale już nie usłyszał. 

Popatrzyłam za nim i się sama do sibie uśmiechnęłam i powiedziałam ,, Nie miałeś za co przepraszać. ♥ Ale... CO JA DO CHOLERY ROBIĘ ! TO NIE MOŻE BYĆ PRAWDA.. NIE. A MOŻE JEDNAK .. ? ''  

-------------------------
☺Jest i 8 :) Troszkę nudna ale nic na to nie poradzę :( taki los. Następny rozdział już za dwa dni :D ☺☺Pisać wgl dalej ? 
CZYTASZ --> KOMENTUJESZ --> MOTYWUJESZ ☻☺♥ 
przepraszam za błędy ☺
Jest możliwość dodawania anonimowych komentarzy, więc zachęcam ☺☺☺ 

środa, 22 lipca 2015

Rozdział siódmy { 7 }

     Poszłam na uczelnię.Wyjątkowo nie miałam żadnych  przeczuć. I to  mnie ,w pewnym sensie, denerwowało, bo byłam bardzo nadpobudzoną osobą. No ale nic. Weszłam. Wydawało się być normalnie, właśnie... WYDAWAŁO. Jak zwykle podeszłam do swojej szafki po książki. Wtedy zakręciło mi się w głowiei upadłam z kartką w ręce. Nic nie pamiętałamObudziłam się dopierou higienistki.

- Pamięta coś pani Isabella ? - zaśmiała się.
- Nie. A powinnam ? - odpowiedziałam ironicznie.
- Zalecam pani wizytę u lekarza. Już wcześniej zauważyłam u pani u pani objawy podobne do kobiet, które są w...
- Ciąży? Na pewno nie.
- Jednak zalecam wizytę u lekarza.
- Do widzenia. - i wyszłam.

     Ta bezczelna ( hm.. nie wiem dlaczego ją tak nazwałam... ) higienistka w ogóle nie pojęcia dlaczego zemdlałam ? NIE! No właśnie. Wszystko przez tą felerną kartkę. Byłam wściekła na cały świat. Wszystko miało się skończyć przez to ?! Niepozwolę ! Jestem jaka jestem i dlatego no to nie pozwolę! Wyszłam bez celu. Miałam gdzieś zajęcie xD.
   
     Na ulicy spotkałam Luellę. Moją jedyną przyjaciółkę. Jedyną? Tak, jedyną.

- Hej! - zawołałam.
- No hej. Czmu jesteś taka smutna ?
- Przeczytaj. - wręczyłam jej kartkę.
- ,, Jesteś nikim! Myślisz, że zostawisz mnie od tak ? Mylisz się ! Jeśli do mnie nie wrócisz wszyscy dowiedzą się o prawdy o Tobie! Chcesz ? Raczej nie. Będziesz tylko moja. Dziś o 20 widzimy się w parku, inaczej twoja Luella ucierpi. Do zobaczenia skarbie ! Kocham Cię ! ~ Twój Andi '' . Przecież to jest ..
- Żałosne ? Raczej nie. Wiem na co go stać.
- O jaki sekret chodzi?
- Mówiłam ci już... Przygoda z Bułgarii.
- O ja pierdole ( najmocniej przepraszam za zwrot. )
- Sama widziesz. Boję się, niby to jest nic, ale ja to się wyda... Wolę nie myśleć. Po co ja mu się zwierzałam ?! PO CO ?!
- Nie bój się ! To ci nic nie da.
- Boję się o Ciebie. Dlatego pójdę tam.
- Twoja decyzja... i tak cię nie zatrzymam, bo cię znam.

     Wróciłam do domu ok. 15. Jeszcze 5 godzin. Wytrzymam.
   
   
     - Jest i moja Bella ! - powiedział Wellinger.
- No i ?
- Kocham cię skarbie.
- Lecz się.
- Zamknij się suko - wtedy mnie spoliczkował.  Próbowałam ukryć łzy.
- To w końcu skarbie czy suko ?!
- To zalęzy od twojego zachowania.
- Wal się.
- Chcesz żeby każdy się dowiedzial? O twoim poprzednim życiu ?
- nie...
- Zaraz każdy się dowie. - zaśmiał się szyderczo.
- Nie zależy mi na tym, wiesz ?!
- Odeszłam dwa kroki i wrzasnęłam:
- Wal się gnoju!
   
     Wtedy tylko poczułam uderzenie w głowę. Wiedziałam, że ktoś bardzo wysoki do mnie podbiegł. Zadzwonił na pogotowiei więcej nie pamiętałam... Ale dzięki niemu moje życie zostało uratowane...


*** Z perspektywy Luelli, szpital NORWEGIA ***

     A Bella mówiła mi, że mężczyźni to problemy to PROBLEMY! Mówiła, że już nigdy się nie zakocha, bo to nie ma sensu. Teraz przez to walczy o życie. Aż boję się myśleć, co by było gdyby ten mężczyzna nie podbiegł.
     Isabella zaczęła się przebudzać.

- Lu... Luel... Luella. - wyszeptała.
- Tak?
- Zawołaj tamtego mężczyznę- powiedziała resztkami sił wskazując na ... Andrzeja Wronę.
- Już... - nie kryłam w tym zdziwienia.
 
     Dwumetrowiec podszedł do małej kruszynki. Isabella rzekła :

- Dziękuję
- Nie ma za co - odrzekł, wydawałoby się, zapatrzony jak w anioła Andrzej.

Wtedy lekarz wyprosił nas z sali.

- Jesteście może rodziną pani Isabelli Winiarskiej ?
- Niestety nie. - odpowiedzieliśmy.
Lekarz odszedł.

- A czy Bella nie jest Francuską? Dokomenty, które jej wypadły mówiły jednoznacznie za jej obywatelstwem. Ale na nazwisko nie miałem czasu patrzeć.
- Jej mama jest Francuską, a tata Polakiem. Mieszkają we Francji. Isabella ma jak narazie francuskie obywatelstwo, ale stara się o polskie. Zna całą historię polksą itd. Już niedlugo decyzja w tej sprawie.
- Warto wiedzieć - odpowiedział Wrona.

Właśnie wtedy Isabella zaczęła się podnosić.

*** Z perspoektywy Belli ***

,, Andrzej... Nie nie i NIE!!! To tylko pierwsze wrażnie. To siatkarz. Już mialam z takim do czynienia. Właśnie w Bułgarii... TAK !! To był Panchev i moja największa porażka w życiu. ''  Te rozmyśłania przerwała mi Luella.

- Kobieto lepiej nie mogłaś trafić !
- Co mi sugerujesz?
- Andrzej.. On jest ..
- Cudowny, wspaniały?! NIE!!! To siatkarz a oni wszyscy są tacy sami. Nie pamiętasz ? Niko? Mówi ci to coś ? No to widzisz..
- Ale..
- Nie ma ,, ale '' . Od dziś mężczyźnie dla mnie nie istnieją.
- Jak chcesz..
- Wiem co dla mnie jest dobre !
- Spokojnie. Ciśnienie ci skacze i zaraz znowu odskoczysz.
- Śmieszne. Serio.
- Mogę wejść ? - zapytał Wellinger. Tylko niego mi tu brakowałao. - Lula, możesz wyjść ?

Luella popatrzyła się na mnie, a ja jej pokiwałam głową, po czym wyszła.

- Czego znowu chcesz? - zapytałam.
- Ciebie.
- Wal się.
- Szmata! - i znowu mnie uderzył.. Tym razem w brzuch. Wtedy Andrzej wbiegł na salę. Sam załatwił sprawę. Usłyszałam tylko głos Andreasa : ,, Znałazła już sobie szmata nowego ? Pożałujecie tego ! '' . Po tym wpadłam w płacz i zasnęłam w ramionach Lelli.

--------------------------------------------------------------------------------


Witam Was z 7 rozdziałem ! :D
Troszkę musieliscie czekać ;-;
Nie miałam weny :P
Troszkę kryminalny ten rozdział, ale cóż .. xd
Jak widać pojaił się nowy bohater : Andrzej Wrona. Czy coś z tego wyniknie? Okaże się ;)
P.S jeśli tu już jesteś możesz zostawić komentarz :)