*** lotnisko ***
Wcześniej Andrzej się nie odzywał. Było mi trochę smutno z tego powodu, bo naprawdę równy z niego gość. Można było z nim pogadać o wszystkim i o niczym. I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od tego nieszczęsnego wypadku...

Ale przecież ja tego nie chcę pamiętać ! A sama na własne życzenie to rozpamięuję... Taka już jestem - dziwna i nie do zrozumienia.
Mądra ja
Ale nareszcie nadszedł ten moment i zobaczyłam Andrzeja na mojej twarzy zagościł wtedy wielki banan

Bez zawahania podeszłam do niego, ale on chciał mnie chyba uniknąć, niestety, ale i stety mnie nie uniknął. Byłby naprawdę mądry, gdyby mu się to udało, a on do takich nie należy.
- Cześć Andrzej ! - zawołałam Andrzeja, wtedy już nie miał innego wyboru i popatrzył się w moją stronę. Bez zwątpienia podbiegłam do niego i staliśmy już blisko siebie, na tyle żeby móc zacząć rozmowę.
- Cześć... - odpowiedział oschle.
- Dlaczego się nie odzywałeś do mnie ?
- Bo wiedziałem, że to był błąd, a takich jak ja możesz mieć miliony.
- Nie, nie mogę mieć milionów takich jak ty ! Ty jesteś wyjątkowy i naprawdę nic się nie stało ! - wtedy od razu na twarzy Andrzeja zagościł uśmiech.
- Wybaczasz mi ? Wiem co kiedyś do mnie mówiłaś, a twoje słowo jest słowem świętym.
- Tak wybaczam i miło, że pamiętasz co mówię. Jesteś naprawdę równym gościem. - wtedy jakby nigdy nic przytuliłam go i kilka osób zaczęło dziwnie się patrzeć. Dobrze, że większość to byli Norwegowie, bo jeśli to by byli Polacy jutro pierwszy nagłówek w gazetach to : ,, Andrzej Wrona ma dziewczynę! '' I cały Facebookowy, Instagramowy i inny internetowy świat zostałby pogrążony w żałobie, znaczy się fanki Andrzeja miałyby żałobę

. Jak mnie to śmieszy... O kurde! - pomyślałam. Zaczęłam tak rozmyślać a tu za 5 minut lot! Szybko podbiegłam do Andrzeja, który dawał moje i jego walizki do samolotu. Moje walizki to była chyba połowy wszystkich bagaży.
*** po zakończonym locie ***
- A teraz Andrzej jedna mała istotna sprawa. - powiedziałam.
- Jaka ? - zapytał ze zdziwieniem.
- Sama biorę walizki, sama wracam do domu, mam niedaleko stąd.
- Ale dlaczego ? - zapytał jak zwykle niekumaty Andrzej.
- Ty się jeszcze pytasz? Hellow, jesteśmy w POLSCE. Zaraz zrobi się afera .. A przecież nic między nami nie ma i nie było.
-Masz rację- odpowiedział, po czym oboje zamilkliśmy.
Co ja znowu zrobiłam. Dlaczego wciąż okłamuję sama siebie? Wiem, że jest mega miły, z poczuciem humoru, ale również potrafi być czuły, zrozumieć każdą sytuację.. Ale jak zwykle pani Izabela musi wszystko zepsuć. Po wzięciu walizek poszłam w kierunku domu ... Nie powiem. Przydała by mi się pomoc Andrzeja. Ale nie chciałam go o nic prosić. Wyglądałam jak by mnie z domu wywalili i tak musiałam iść przez całą Warszawę. Całą ? Raczej nie. Tylko 3 km. A z każdym metrem wszystko stawało się coraz cięższe.. Byłam już pod moim mieszkaniem. Wchodzę do drzwi, a tu BUM w dzrzwi. Dopiero mnie olśniło, że klucze jutro tata ma mi dać. I co ja teraz biedna zrobię ? Nie zostawało mi nic innego jak zadzwonienie do Andrzeja.
- Andrzej ... - powiedziałam ..
- Tak ?
- No bo .. wiem, że się głupio odezwałam, ale ...
- Nieważne - przerwał mi. - Co tam ?
- Jestem chyba bezmózgowcem..
- Wybacz, ale z grzeczności nie zaprzeczę

- Hahaha. I kto to mówi pan o nazwisku WRONA ?
- Nikt inny.
- Ty to chyba nigdy nie tracisz humoru.
- No nigdy.
- Ale zmieniając, a raczej przypominając temat mam ogromną prośbę.
- Słucham.
- Bo ..
- Bo ?
- Zapomniałam kluczy do mieszkania wziąć od taty...
- I w związku z tym ... ?
- WRONA !!! Domyśl się ! To ja tu podobno jestem bezmózgowcem.
- Gdy ja nie wiem - zaśmiał się.
- No to walnąć prosto z mostu ?
- Tak
- Możesz po mnie przyjechać i czy mogłabym u ciebie przenocować? - powiedziałam jednym tchem, żeby jak najszybciej to z siebie wydusić.
- Aaaa, o to chodzi, wybacz nie wiedziałem - powiedział śmiejąc się.
- To jak ?
- I ty się jeszcze pytasz ? Dawaj adres i za dwie minuty jestem.
Podałam mu adres. I faktycznie za dwie minuty był. Wzięliśmy walizki i przenieśliśmy do samochodu Andrzeja. Po dwóch minutach byliśmy już prawie na miejscu. Byłam w szoku, że mieszkamy tak blisko siebie.
Po wejściu do mieszkania zrobiłam ogromne sowie oczy. Mieszkanie miał duże i jak na faceta bardzo zadbane. Zdziwiło mnie to bo Andrzej chyba nie należy do tych trzymających porządek. No ale nic XD Usiadłam na jego kanapie przed TV i tak wspólnie oglądaliśmy film. Była chyba godzina 21 a ja byłam zmęczona jakbym nie wiem jak się przepracowała. Nagle, nawet nie wiem kiedy, zasnęłam, a głowę miałam opartą na wielkich ramionach Andrzeja.
*** Z perspektywy Andrzeja ***
Izabela tak słodko śpi.. Nie zostawało mi zrobić nic innego jak zrobić jej zdjęcie i dodać na Instagrama... Ale chwila. Jak dodam to zrobi się szum. I afera, a tego Iza by nie darowała. Wziąłem ją i zaniosłem do pokoju na łóżko. Przykryłem ją cienkim kocem. Uśmiechnąłem się i poszedłem do swojego pokoju.
>>>> Na drugi dzień <<<<
Obudziłem się, jak Iza jeszcze spała. Bez zwlekania poszedłem do sklepu, żeby zrobić jej śniadanie. Po powrocie wszystko rozpakowałem poszedłem do kuchni a tam co ? Szanowna pani Izabela stojąca i kończąca przygotowywać śniadanie.
- Świetnie.. - powiedziałem pod nosem.
- Jakieś ,, ale '' ?
- Nie..
- A teraz o co ci chodzi ?
- To ja chciałem zrobić śniadanie...
- Nie martw się Andrzejku, jeszcze kiedyś na pewno będziesz miał okazję do tego. A teraz siadaj i jedz.
*** Z perspektywy Izy ***
Ten Andrzej to chyba jakiś humorystyk połączony z głupotą i romantycznością. I to jest właśnie beznadziejne połączenie i naprawdę współczuję tym ludziom, jeśli tak mają, bo jeśli są tacy jak Andrzej to chyba już dawno zwariowali. Po śniadaniu udałam się na miasto. Spotkałam tam tatę. Przywitałam się z nim opowiedziałam co i jak ale w końcu zapytał :
- To gdzie ty nocowałaś, jak nie miałaś kluczy.
- U kolegi.
- czy ja o czymś nie wiem ?
- TATO !

- Ja nic nie mówiłem !

- I tak ma zostać. A teraz do tego kolegi musimy jechać po moje walizki.
- No dobrze. Prowadź.
Poszliśmy pod auto i pojechaliśmy pod dom Andrzeja. Gdy drzwi otworzył nam Andrzej dwumetrowy Andrzej mój tata zrobił coś takiego w stylu ,, WTF ?!''
- Córcia.. - powiedział do mnie.
- Tak tatku ?
- Czy to jest dziwny siatkarz, który zwie się Andrzej Wrona ?
- Tak a co ? A tak w ogóle to się poznajcie. Tato, to jest Andrzej. Andrzej to jest mój tata.
- W przyszłości być może i mój tata - powiedział cicho Andrzej, ale wystarczająco, żeby mój tata to usłyszał.
- Córcia, córcia...
- Ale... - przerwał mi tata.
- Nie ma ale. Z Andrzejem być może jeszcze się spotkasz. A dla sporstowania to jest tylko mój kolega.
- Niech Wam będzie, ja wiem swoje - wtrącił kochany tatuś.
- TATO. !!!

Po godzinie byłam już z walizkami w moim domku. Był piękny. Podziękowałam tatusiowi. Ale on wtedy musiał już jechać do mamy i Ewy.
-----------------------------------------------------------------------------
Jest i 9. Następny nie wiem kiedy, bo nie będę miała czasu.
Jak tu już jesteś, komentarz mile widziany.
Do następnego !

