wtorek, 4 sierpnia 2015

Rozdzia艂 dziewi膮ty { 9 }

*** lotnisko ***

Wcze艣niej Andrzej si臋 nie odzywa艂. By艂o mi troch臋 smutno z tego powodu, bo naprawd臋 r贸wny z niego go艣膰. Mo偶na by艂o z nim pogada膰 o wszystkim i o niczym. I pomy艣le膰, 偶e wszystko zacz臋艂o si臋 od tego nieszcz臋snego wypadku... 馃様 Ale przecie偶 ja tego nie chc臋 pami臋ta膰 ! A sama na w艂asne 偶yczenie to rozpami臋uj臋... Taka ju偶 jestem - dziwna i nie do zrozumienia. 馃槒 M膮dra  ja 
Ale nareszcie nadszed艂 ten moment i zobaczy艂am Andrzeja na mojej twarzy zago艣ci艂 wtedy wielki banan 馃槀 Bez zawahania podesz艂am do niego, ale on chcia艂 mnie chyba unikn膮膰, niestety, ale i stety mnie nie unikn膮艂. By艂by naprawd臋 m膮dry, gdyby mu si臋 to uda艂o, a on do takich nie nale偶y. 

- Cze艣膰 Andrzej ! - zawo艂a艂am Andrzeja, wtedy ju偶 nie mia艂 innego wyboru i popatrzy艂 si臋 w moj膮 stron臋. Bez zw膮tpienia podbieg艂am do niego i stali艣my ju偶 blisko siebie, na tyle 偶eby m贸c zacz膮膰 rozmow臋. 
- Cze艣膰... - odpowiedzia艂 oschle. 
- Dlaczego si臋 nie odzywa艂e艣 do mnie ? 
- Bo wiedzia艂em, 偶e to by艂 b艂膮d, a takich jak ja mo偶esz mie膰 miliony. 
- Nie, nie mog臋 mie膰 milion贸w takich jak ty ! Ty jeste艣 wyj膮tkowy i naprawd臋 nic si臋 nie sta艂o ! - wtedy od razu na twarzy Andrzeja zago艣ci艂 u艣miech. 馃憣 
- Wybaczasz mi ? Wiem co kiedy艣 do mnie m贸wi艂a艣, a twoje s艂owo jest s艂owem 艣wi臋tym. 
- Tak wybaczam i mi艂o, 偶e pami臋tasz co m贸wi臋. Jeste艣 naprawd臋 r贸wnym go艣ciem. - wtedy jakby nigdy nic przytuli艂am go i kilka os贸b zacz臋艂o dziwnie si臋 patrze膰. Dobrze, 偶e wi臋kszo艣膰 to byli Norwegowie, bo je艣li to by byli Polacy jutro pierwszy nag艂贸wek w gazetach to : ,, Andrzej Wrona ma dziewczyn臋! '' I ca艂y Facebookowy, Instagramowy i inny internetowy 艣wiat zosta艂by pogr膮偶ony w 偶a艂obie, znaczy si臋 fanki Andrzeja mia艂yby 偶a艂ob臋 馃槀 . Jak mnie to 艣mieszy... O kurde! - pomy艣la艂am. Zacz臋艂am tak rozmy艣la膰 a tu za 5 minut lot! Szybko podbieg艂am do Andrzeja, kt贸ry dawa艂 moje i jego walizki do samolotu. Moje walizki to by艂a chyba po艂owy wszystkich baga偶y. 


*** po zako艅czonym locie *** 

- A teraz Andrzej jedna ma艂a istotna sprawa. - powiedzia艂am. 
- Jaka ? - zapyta艂 ze zdziwieniem. 
- Sama bior臋 walizki, sama wracam do domu, mam niedaleko st膮d. 
- Ale dlaczego ? - zapyta艂 jak zwykle niekumaty Andrzej. 
- Ty si臋 jeszcze pytasz? Hellow, jeste艣my w POLSCE. Zaraz zrobi si臋 afera .. A przecie偶 nic mi臋dzy nami nie ma i nie by艂o. 
-Masz racj臋- odpowiedzia艂, po czym oboje zamilkli艣my. 

Co ja znowu zrobi艂am. Dlaczego wci膮偶 ok艂amuj臋 sama siebie? Wiem, 偶e jest mega mi艂y, z poczuciem humoru, ale r贸wnie偶 potrafi by膰 czu艂y, zrozumie膰 ka偶d膮 sytuacj臋.. Ale jak zwykle pani Izabela musi wszystko zepsu膰. Po wzi臋ciu walizek posz艂am w kierunku domu ... Nie powiem. Przyda艂a by mi si臋 pomoc Andrzeja. Ale nie chcia艂am go o nic prosi膰. Wygl膮da艂am jak by mnie z domu wywalili i tak musia艂am i艣膰 przez ca艂膮 Warszaw臋. Ca艂膮 ? Raczej nie. Tylko 3 km. A z ka偶dym metrem wszystko stawa艂o si臋 coraz ci臋偶sze.. By艂am ju偶 pod moim mieszkaniem. Wchodz臋 do drzwi, a tu BUM w dzrzwi. Dopiero mnie ol艣ni艂o, 偶e klucze jutro tata ma mi da膰. I co ja teraz biedna zrobi臋 ? Nie zostawa艂o mi nic innego jak zadzwonienie do Andrzeja. 

- Andrzej ... - powiedzia艂am .. 
- Tak ? 
- No bo .. wiem, 偶e si臋 g艂upio odezwa艂am, ale ... 
- Niewa偶ne - przerwa艂 mi. - Co tam ? 
- Jestem chyba bezm贸zgowcem.. 
- Wybacz, ale z grzeczno艣ci nie zaprzecz臋 馃槀
- Hahaha. I kto to m贸wi pan o nazwisku WRONA ? 
- Nikt inny. 
- Ty to chyba nigdy nie tracisz humoru. 
- No nigdy. 
- Ale zmieniaj膮c, a raczej przypominaj膮c temat mam ogromn膮 pro艣b臋. 
- S艂ucham. 
- Bo .. 
- Bo ? 
- Zapomnia艂am kluczy do mieszkania wzi膮膰 od taty... 
- I w zwi膮zku z  tym ... ? 
- WRONA !!! Domy艣l si臋 ! To ja tu podobno jestem bezm贸zgowcem. 
- Gdy ja nie wiem - za艣mia艂 si臋. 
- No to waln膮膰 prosto z mostu ? 
- Tak 
- Mo偶esz po mnie przyjecha膰 i czy mog艂abym u ciebie przenocowa膰? - powiedzia艂am jednym tchem, 偶eby jak najszybciej to z siebie wydusi膰. 
- Aaaa, o to chodzi, wybacz nie wiedzia艂em - powiedzia艂 艣miej膮c si臋. 
- To jak ? 
- I ty si臋 jeszcze pytasz ? Dawaj adres i za dwie minuty jestem. 

Poda艂am mu adres. I faktycznie za dwie minuty by艂. Wzi臋li艣my walizki i przenie艣li艣my do samochodu Andrzeja. Po dw贸ch minutach byli艣my ju偶 prawie na miejscu. By艂am w szoku, 偶e mieszkamy tak blisko siebie. 
     Po wej艣ciu do mieszkania zrobi艂am ogromne sowie oczy. Mieszkanie mia艂 du偶e i jak na faceta bardzo zadbane. Zdziwi艂o mnie to bo Andrzej chyba nie nale偶y do tych trzymaj膮cych porz膮dek. No ale nic XD Usiad艂am na jego kanapie przed TV i tak wsp贸lnie ogl膮dali艣my film. By艂a chyba godzina 21 a ja by艂am zm臋czona jakbym nie wiem jak si臋 przepracowa艂a. Nagle, nawet nie wiem kiedy, zasn臋艂am, a g艂ow臋 mia艂am opart膮 na wielkich ramionach Andrzeja. 

*** Z perspektywy Andrzeja *** 

     Izabela tak s艂odko 艣pi.. Nie zostawa艂o mi zrobi膰 nic innego jak zrobi膰 jej zdj臋cie i doda膰 na Instagrama... Ale chwila. Jak dodam to zrobi si臋 szum. I afera, a tego Iza by nie darowa艂a. Wzi膮艂em j膮 i zanios艂em do pokoju na 艂贸偶ko. Przykry艂em j膮 cienkim kocem. U艣miechn膮艂em si臋 i poszed艂em do swojego pokoju. 

>>>> Na drugi dzie艅 <<<<

     Obudzi艂em si臋, jak Iza jeszcze spa艂a. Bez zwlekania poszed艂em do sklepu, 偶eby zrobi膰 jej 艣niadanie. Po powrocie wszystko rozpakowa艂em poszed艂em do kuchni a tam co ? Szanowna pani Izabela stoj膮ca i ko艅cz膮ca przygotowywa膰 艣niadanie. 

- 艢wietnie.. - powiedzia艂em pod nosem. 
- Jakie艣 ,, ale '' ? 
- Nie..
- A teraz o co ci chodzi ? 
- To ja chcia艂em zrobi膰 艣niadanie... 
- Nie martw si臋 Andrzejku, jeszcze kiedy艣 na pewno b臋dziesz mia艂 okazj臋 do tego. A teraz siadaj i jedz. 


*** Z perspektywy Izy *** 

     Ten Andrzej to chyba jaki艣 humorystyk po艂膮czony z g艂upot膮 i romantyczno艣ci膮. I to jest w艂a艣nie beznadziejne po艂膮czenie i naprawd臋 wsp贸艂czuj臋 tym ludziom, je艣li tak maj膮, bo je艣li s膮 tacy jak Andrzej to chyba ju偶 dawno zwariowali. Po 艣niadaniu uda艂am si臋 na miasto. Spotka艂am tam tat臋. Przywita艂am si臋 z nim opowiedzia艂am co i jak ale w ko艅cu zapyta艂 : 

- To gdzie ty nocowa艂a艣, jak nie mia艂a艣 kluczy. 
- U kolegi. 
 - czy ja o czym艣 nie wiem ? 
- TATO ! 馃槫
-  Ja nic nie m贸wi艂em ! 馃槺
- I tak ma zosta膰. A teraz do tego kolegi musimy jecha膰 po moje walizki. 
- No dobrze. Prowad藕. 

Poszli艣my pod auto i pojechali艣my pod dom Andrzeja. Gdy drzwi otworzy艂 nam Andrzej dwumetrowy Andrzej m贸j tata zrobi艂 co艣 takiego w stylu ,, WTF ?!'' 

- C贸rcia.. - powiedzia艂 do mnie. 
- Tak tatku ? 
- Czy to jest dziwny siatkarz, kt贸ry zwie si臋 Andrzej Wrona ? 
- Tak a co ? A tak w og贸le to si臋 poznajcie. Tato, to jest Andrzej. Andrzej to jest m贸j tata. 
- W przysz艂o艣ci by膰 mo偶e i m贸j tata - powiedzia艂 cicho Andrzej, ale wystarczaj膮co, 偶eby m贸j tata to us艂ysza艂. 
- C贸rcia, c贸rcia... 
- ANDRZEJ !! TATO !! 馃槫馃槫馃槫馃槫 A no tak zapomnia艂abym. Jeste艣cie z charakteru tacy sami. Tato, bierzemy walizki i jedziemy do domu. 
- Ale... - przerwa艂 mi tata. 
- Nie ma ale. Z Andrzejem by膰 mo偶e jeszcze si臋 spotkasz. A dla sporstowania to jest tylko m贸j kolega. 
- Niech Wam b臋dzie, ja wiem swoje - wtr膮ci艂 kochany tatu艣. 
- TATO. !!! 馃槫

     Po godzinie by艂am ju偶 z walizkami w moim domku. By艂 pi臋kny. Podzi臋kowa艂am tatusiowi. Ale on wtedy musia艂 ju偶 jecha膰 do mamy i Ewy. 

-----------------------------------------------------------------------------

Jest i 9. Nast臋pny nie wiem kiedy, bo nie b臋d臋 mia艂a czasu. 
Jak tu ju偶 jeste艣, komentarz mile widziany. 
Do nast臋pnego ! 馃槝馃槝

6 komentarzy: